5 kosmetyków, których nigdy bym nie kupiła a jednak ...


Lubię mieć dobre kosmetyki, takie które spełniają moje oczekiwania co do działania i składu. Jako blogerka mam okazję poznać wiele marek kosmetycznych. Nie zawsze jestem zadowolona, ale to chyba normalne, nawet sama kupując wpadam w pułapkę i coś okażę się nie trafione. Post ten nie stanowi anty reklamy żadnego z produktów tu przedstawionych. Chciałam przelać tylko swoje odczucia i na pewno nie są to buble kosmetyczne, słowem do czegoś się przydają.

Skóra muśnięta słońcem z Lily Lolo South Beach


Mineralne proszki całkowicie zawładnęły moim makijażem. Na wiosnę szukałam delikatnego bronzera z asortymentu minerałów. Lubię tą formę aplikacji, jak i naturalne wykończenie jakie zapewniają mi kosmetyki do makijażu Lily Lolo. 

Sposób na przesuszoną skórę rąk


Jako kobieta pracująca dużo w domu, żeby nie powiedzieć kura domowa, często narzekałam na wysuszoną skórę rąk. Na pewno częste mycie wodą nie sprzyja nawilżeniu i zachowaniu płaszcza hydro lipidowego skóry.
Nie jestem jednak skazana na straszenie brzydkim dłońmi staruszki, bo metryka moja na to nie wskazuje. O dłonie dbam na co dzień i pomagają mi w tym dwa kosmetyki, dostępne na każdą kieszeń.

Aktualna pielęgnacja włosów: Dwa Szampony naturalne


Jakiś czas nie robiłam wpisu z aktualną pielęgnacją włosów, choć na bieżąco opisuje czego używam. Skoro moja fryzura przeszła nie dawno radykalną metamorfozę (o tym napiszę wkrótce) nie koniecznie w dobrym kierunku, dlatego muszę teraz dbać o włosy i bardziej przemyślanie dobierać produkty. Dziś pierwsza część wpisu z Szamponami, będą dwa, ale leci do mnie jeszcze jeden.