2013/02/22

Tradycyjny Syberyjski szampon Nr 1 na cedrowym propolisie

Po jednodniowej odskoczni od blogowania przybywam ze świeżutką recenzją Szamponu Syberyjskiego na cedrowym propolisie No 1 . Moja butla kupiona była w  takiej malutkiej aptece zielarskiej i aż zdziwiło mnie że go tam znalazłam . Skusiłam się na dużą pojemność  600 ml za cenę 21 zł, wydawał mi się to bardzo ekonomiczny zakup .
 W końcu pierwszy szampon z serii Babci Agafii bardzo mi odpowiadał - klik 


W skrócie co i jak -  przedstawiam Wam Info producenta - klik :
Propolis od bardzo dawna ceniono za jego lecznicze i pielęgnacyjne właściwości. Nadal jest polecany w chorobach, dolegliwościach, a także pomaga przywrócić witalność, piękno i młodość.

Syberyjska zielarka Agafia Jermakowa która przygotowywała szampony na bazie propolisu mówiła:
"Jeśli chcesz by włosy były długie i mocne, weź propolis z okolic lasów sosnowych, wyciąg ze świerkowej żywicy i ziół zebranych w tajdze, dodaj mydlnicy lekarskiej i myj włosy by zawsze były zdrowe”

Tradycyjny Syberyjski Szampon do włosów Nº 1 na cedrowym propolisie został stworzony według przepisu Babci Agafii. Organiczne woski z kwiatów, olej cedrowy i maliny kamionki oraz cedrowy propolis wzmacniają włosy, regenerują je i usuwają uszkodzenia ich struktury.

Opakowanie : Jak już wspomniałam duża , ekonomiczna butla z twardego ciemnego tworzywa w której nie widać ile szamponu już zużyłam . Korek niby  praktyczny , na tzw. klik klik czyli trzeba wcisnąć tam gdzie  pisze Press  aby otworzyć dziurkę . Przez konsystencje szamponu jest to trochę nie wygodne , no i twarda butelka też nie ułatwia zadania .   Korek jest stale brudny  przez wyciskanie bo szampon wydostaje się przez całą nakrętkę a nie tylko dziurką do tego przeznaczoną .Co  do napisów  po polsku do owszem jest przyklejona nalepka z opisem ale starła się bodaj po trzecim użyciu szamponu .

Konsystencja : Gęsta ale na dłoni się powoli rozlewa . Zapach:  sztuczny  , jak tanie perfumy , nie podoba mi się   .  Kolor  przezroczysty brąz z perłowym, białym  blaskiem . 

Skład  na opakowaniu , mam nadzieję że widać o co chodzi  . Pierwszą połowę zajmują ekstrakty roślinne o których  tak naprawdę nie wiadomo jaką drogą zostały uzyskane .
Jako substancja myjąca Mydlnica Lekarska , to akurat samo dobro .
W dolnej części składu Magnesium Laureth Sulfate należy do tej samej grupy co Sodium Laureth Sulfate ale osobiście uważam że jest mniej żrący .
Cocamide DEA , która nie jest polecana dla wrażliwych .
Benzyl alkohol - konserwant dopuszczalny tylko w stężeniu poniżej 1 % czyli może być  szkodliwy i drażniący . Parfum  to wiadomo - może czasem  uczulać .
To tak ogólnie bo nie będę się bawić w  dokładny opis każdej substancji .  

Działanie : czyli moje wrażenia . Ogólnie rzecz biorąc to ten szampon zupełnie mnie zawiódł . Spodziewałam się pięknych włosów a jest zupełnie przeciętnie . Nie obejdzie się bez olejowania i porządnej maski bo szampon nic nie odżywia i w dodatku plącze włosy . Ale ok , szampon nie  jest od odżywiania  a od mycia . A tu z tym też nie jest za wesoło bo szampon kilka razy nie domył mi oleju , nawet jak umyłam włosy 2 razy . To jest już lekka przesada . Ponadto szampon słabo oczyszcza skalp albo wręcz wzmaga produkcję łoju  i łupieżu , czasem powoduje swędzenie ale tylko wtedy gdy nie olejowałam włosów przed myciem .
 Jestem fanką łagodnych szamponów ale ten widocznie nie  był dla mnie odpowiedni .
Z plusów to tylko to że nie powoduje puszenia się fal i loków jak po tradycyjnych szamponach z Sls.

Mój zachwyt rosyjskimi kosmetykami został  brutalnie stłumiony . Teraz szukam czegoś z  linii eko i z certyfikatami .

2013/02/18

powiew wiosny , Sally Hansen Insta Dri , Jade Jump

Tęsknota za wiosną coraz bardziej uwidacznia się nie tylko w blogosferze . Wiosenne kolory opierają się aby wybuchnąć a tymczasem zima nie odpuszcza , dziś spadł śnieg . Dlaczego zima tak szybko się nudzi a wiosna mogła by trwać wiecznie ? Szkoda że mieszkam w tym szarym ponurym klimacie .

Zgodnie z tematem powiew wiosny czyli Sally Hansen Insta Dri , Jade Jump . Kolor najlepiej widać na pierwszym zdjęciu . Na pozostałych dwóch wyszedł trochę za jasny ale to wina aparatu .  Jest to jadeit a nie mięta jak by mogło się wydawać . Odcień szlachetnego kamienia Jadeitu  .





Lakier możecie nabyć tutaj - klik . Buteleczka 9,17 ml kosztuje 7,49 zł . Produkt made in USA.  
Wzorek to stempelki i czarny lakier do zdobień  GR . Jako wykończenie warstwa topu Polishield










Podsumowując lakier Sally Hansen Insta-Dri : 
+ dobra pigmentacja i brak smug
+ kryje przy jednej warstwie
+ w miarę szybko schnie choć ja i tak wspomogłam go topem
+ nie odpryskuje , mam go już 2 dzień , dla mnie to dobra trwałość
+ średnia pojemność butelki 
+ szeroki pędzelek
+ odcień kremowy , bez drobinek 
+ważność 30 miesięcy od otwarcia 
+ na butelce nalepka ze składem 
+ pędzelek jest szeroki ale nie jest to gigant 
- jest dosyć rzadki i leje się z pędzelka , trzeba uważać 
- zapach typowy lakierowy , znam mniej intensywne 
- w lakierze znalazły się jakieś mikro paproszki, włoski choć nie wyglądał na otwierany 


Produkty otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem www.naszadrogeria.pl 


2013/02/13

czerwień na ustach nie tylko w Walentynki

Przegląd czerwonych pomadek Vipera Just Lips  8 - 11  , swatche ! 



Ten wpis miał być już dawno ale jakoś nie jestem fanką  bardzo czerwonych ust bo jest mi w takich źle . Tak mi się przynajmniej wydaje  ?  W każdym razie nie używam ich na co-dzień a jedynie czasem pocieszę oko , z wyjątkiem może jednej  o nr 11 która często gości na ustach  . Wszystkie 4 sztuki są z Vipera Just Lips. Pomadki są  kremowe  , nawilżające  i dosyć trwałe  .  Za cenę 10 zł mamy całkiem dobrą pomadkę i to polskiej firmy .  





Nr 8 , czerwień malinowa , kremowa  bez drobinek ale z ładnym połyskiem . 

Nr 9 czerwień bordo , posiada bardzo delikatne złote drobinki  nie widoczne na ustach . 

Nr 10 , tradycyjna krwista i  jasna czerwień z bardzo delikatnym shimmerkiem ale nie perłowa . 

 Nr 11 , moja ulubiona  , jasna , pastelowa czerwień z perłowym połyskiem .


Podsumowanie:
  • pomadki są trwałe
  • posiadają bardzo dobrą pigmentację
  • mają subtelny zapach 
  • nie czuć ich na ustach
  • nie wysuszają , nie podkreślają suchych skórek 
  • dają ładny połysk 
  • lekko nawilżają 
  • opakowania estetyczne i trwałe 
  • nie ważą się nawet w upale 
  • nie łamią się pod naciskiem 
  • cena bardzo zachęcająca 
  • dostępność wyspy , szafy Vipery lub na viperasklep.pl

A wy lubicie czerwień na ustach ?


2013/02/08

Alterra Melisa lekarska i Szałwia , dezodorant w kulce z balsamem

Dezodorant balsam w kulce Alterra mam od października. Przy codziennym stosowaniu ubyło zaledwie mniej niż połowa butelki 50 ml. To świadczy o bardzo dużej wydajności. Kupiłam go za 7 zł z groszami w promocji, obecnie kosztuje około 9 zł. To nie dużo jak na naturalny kosmetyk. 



Zalety/Wady:


+ nie podrażnia skóry nawet po depilacji
+ pachnie świeżo  cytryną i ziołami
+ naturalny skład
+ nie plami odzieży nawet tej ciemnej
+ nie blokuje gruczołów potowych
+ pielęgnuje i nawilża
+ kulka się nie zacina
+ szklane opakowanie
+ łatwa dostępność , w każdym Rossmannie
+ niska cena
+ neutralizuje brzydki zapach potu
- dla dobrego efektu trzeba go stosować 2 - 4  razy na dzień
- opakowanie  za ciężkie do noszenia w torebce
- przy sytuacjach stresowych nie daje rady
-  troszku za długo schnie



Skład oraz informacja producenta :



Zanim go kupiłam poczytałam jakie ma opinie i niestety są one mocno skrajne. Wiedziałam czego się spodziewać, to nie pierwszy  mój naturalny dezodorant. Wiem, że nie działają one na zasadzie blokowania gruczołów potowych, jedynie mają neutralizować brzydki zapach. Kto jest przyzwyczajony, że ma sucho pod pachami dzień w dzień,  nie będzie zadowolony z tego dezodorantu. Biorę pod uwagę własne zdrowie oraz przyszłe konsekwencje stosowania antyperspirantu.  Zdecydowanie wolę bardziej naturalne rozwiązania, takie jak dezodorant Alterra.





2013/02/06

Byle do wiosny, GR Rich Color + motylki

Dziś u mnie spadł śnieg i wcale nie zamierza przestać . Cudny lekki puch , temperatura nie za  niska , czego chcieć więcej ? A jednak nie jestem zadowolona bo drogi są mało przejezdne . Tak to jest gdy się mieszka na uboczu . Jazda  autem  30 km/h nie uśmiecha mi się bardzo . 
Zebrało mnie więc na akcent wiosenny czyli motyle . Kolejne podejście do blaszki Konad m22 i w końcu się udało. Oczywiście nie jest idealnie ale przynajmniej już wiem o co chodzi . Do pieczątek użyłam czarnego   lakieru do zdobień Golden Rose nr 106 . Baza to Golden Rose Rich Color nr 06




Lakier posiada  szeroki pędzelek którym można pokryć paznokieć prawie za 1 zamachem. Jednak  mógł by być on bardziej poręczny i giętki  - co nie znaczy że maluje się nim źle , znam po prost wygodniejsze szerokie pędzelki niż akurat ten . Mimo wszystko nie  pomaźgałam sobie skórek . Konsystencja nie lejąca  oraz dosyć dobra pigmentacja . Krycie przy 2 warstwach , schnie nawet szybko . W sumie to bezproblemowy lakier w pięknym nasyconym kolorze z dodatkiem złotych drobinek . Jego trwałość mocno mnie zdumiewa ( 5 dni ) .  Na wiosnę będzie jak znalazł .



A wy chcecie już wiosnę ? Ja bardzo!  zwłaszcza kiedy oglądam tak śliczne baletki .


źródło - noevision.pl