2014/11/04

Alverde Peeling do twarzy z morelą i nagietkiem, konkretny zdzierak - dlaczego jestem na nie ?

Dziś przy popołudniowej kawce zasiadłam do recenzji produktu, który początkowo wzbudził mój zachwyt , jednak z każdym następnym użyciem uczucie to słabło. Niestety tak to czasem bywa, że właściwości danego kosmetyku możemy poznać dopiero po konkretnym przetestowaniu. Szkoda że w tym wypadku nie będzie zachwytów, bo z  Alverde wiązałam spore nadzieje. Nie drogie, dobre składowo, czego chcieć więcej:  Alverde Peeling Aprikose Calendula.





Informacje na opakowaniu:


Skład:

Informacja na wizaz.pl:
"Organiczny olejek z pestek moreli i odżywczy nagietek zapewniają gładką i miękką skórę. Może być używany zarówno do twarzy jak i szyi oraz dekoltu.

Skład: Aqua, Alcohol*, Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Silica, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Coco-Glucoside, Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter*, Olea Europaea Fruit Oil, Calendula Officinalis Flower Extract*, Tilia Cordata Flower Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Xanthan Gum, Linalool**, Limonene**
*Składniki pochodzące z certyfikowanych gospodarstw rolnych przyjaznych środowisku.
**Naturalne oleje."

Skład jest  krótki i wydaje się w porządku. Jedyne do czego mogę się przyczepić  to alkohol tak  wysoko składu, na które  wrażliwe cery mogą źle zareagować. Tak się chyba stało w moim przypadku.  Pomimo, że kosmetyk ma ze skórą krótki kontakt, jednak sama czynność ścierania naskórka ostrymi drobinami potęguje działanie  rozgrzewające i wysuszające alkoholu.  
Jako ciekawostkę podam, że peeling zawiera także krzemionkę (Silica) która jest substancją matującą i może służyć cerze trądzikowej. 
Poza tym znajdziemy tu ekstrakty roślinne (nagietek, lipa)  oraz naturalne masła i oleje (z pestek moreli,  shea, oliwki,  słonecznik).
Produkt konserwowany jest  olejkami eterycznymi (Linalool, Limonene), które także mogą być przyczyną reakcji alergicznych (z naciskiem na mogą).



Konsystencja, zapach , wydajność:

 Peeling Alverde posiada średnio gęstą konsystencję, bliżej mu do emulsji niż do kremu. Jednak przy aplikacji nie spływa  ze skóry. Produkt zawiera sporą ilość (według mnie) ostrych   drobinek, które krzywdy nie robią, ale za to skutecznie ścierają.

Zapach? no cóż , tu prym wiedzie alkohol, co przy fakcie, że produkt przeznaczony jest do twarzy nie zawsze jest korzystne.  Po alkoholu wybija się zapach moreli, zupełnie jak w słynnym morelowym peelingu St. Ives.

Tubka zawiera 100 ml produktu.  Z uwagi na konsystencję, przeznaczenie  oraz dużą ilość drobin ściernych peeling jest bardzo wydajny. Jego cena to ok 8 zł / 2 euro .


Dlaczego jestem na nie ?
Początkowo peeling był dosyć przyjemny w stosowaniu,  a  do zapachu można się po prostu  przyzwyczaić.  Sam zabieg nie stwarza nie przyjemnych odczuć. Drobinki są malutkie, ostre,  ale nie powodują  aż takiego dyskomfortu, którego nie dało by się złagodzić kremem.
Jeśli bym miała porównać stopień ostrości,  to Alverde  jest bardzo podobny w działaniu do Peelingu Fitomed (tamten uwielbiam). Dlatego bardzo się cieszyłam z  efektów .

 Mój zachwyt nieco przygasł po paru zabiegach.  Po pierwsze alkohol zbyt wybija  się w zapachu. Czuję się jak na imprezie alkoholowej podczas peelingowania skóry. Uczucie to nie daje za wygraną tym bardziej, że zapach znajduje się blisko mojego nosa.
 Po drugie, z perspektywy kilku zabiegów widzę, że  działanie produktu nie sprzyja mojej skórze . Alkohol pobudza moją skórę do większej produkcji sebum, czego efektem jest mocne świecenie się skóry na drugi dzień. Poza tym doszło przesuszenie cery (być może spowodowane nie tylko tym peelingiem).

Z ciekawości wypróbowałam  go również  na skórę dłoni i niestety też mi podrażnił, przesuszył czego efektem była mniejsza odporność skóry na czynniki zewnętrzne.
Chyba wychodzę na kosmetyczną marudę, ale niestety nie byłam zadowolona z efektów, pomimo ciekawie zapowiadającego się składu, ostatecznie  nie spełnił moich oczekiwań.

Plusem na pewno była cena oraz wydajność. Z uwagi na minusy (podrażnienie, przesuszenie alkoholem) zużyję jako peeling do ciała.
Dostępność: drogerie DM.




13 komentarzy:

  1. ja jestem wierna swojemu z bingo spa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kosmetyki Alverde są mi obce, ale też jakoś specjalnie mnie nie kuszą ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. dawno nie miałam takiego peelingu.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie pewnie by się sprawdził, szkoda, że na razie nie mam do niego dostępu ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten zapach i wysuwający się na prowadzenie alkohol mógłby mnie irytować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja cera nie lubi kosmetyków z ekstraktami z nagietka ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo kurcze... jednak zajbeiscie ale jednak cos tu nie gra ;< ciekawe jakby sie u mnie sprawdzil

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda ze ma ten alcohol a ze mam cere suchą, to mógłby jej dodatkowo zaszkodzić..więc go nie kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak widać każdemu służy co innego, coś co wydaje się super nie musi być dobre dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. niestety mimo, Alverde do twarzy też mnie nie porwało - dobrze wspominam jedynie emulsję rumiankową, którą notabene zdaje się wycofali;)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. uuu... raczej nie będę ryzykować nadprodukcją sebum, moją cerę ciężko jest opanować pod tym względem...

    OdpowiedzUsuń
  12. powiem tak - z alverde wiązałam wielkie nadzieje [tym bardziej po wielkim szturmie na blogach!] i jak miałam okazję zakupów w DM to szalałam, brałam jak popadnie, oby więcej i więcej! niestety, ale większość produktów z tej właśnie firmy okazała się wielkim rozczarowaniem, a kupiałm dość sporo różnorodnych rzeczy - od żeli pod prysznic, balsamy, kremy, olejki, nawet i kolorówka się znalazłą. Najbardziej jestem zadowolona właśnie z olejków, które służą mi na wieloraki sposób, reszta produktów to w moim przypadku jeden wielki niewypał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety u mnie Alverde też chyba będzie taką porażką po początkowym zachwycie

      Usuń

Szanujmy pracę swoją i cudzą, czytajmy !
Komentarze nie związane z artykułem nie będą publikowane.