2015/01/07

Rozkosze z Peelingiem owsianym JOIK


Czy peelingowanie ciała może być przyjemne? Zazwyczaj kojarzyło mi się z tarciem i szorowaniem, koniecznym do utrzymania pożądanej gładkości skóry.  Nie powiem, abym była zbyt systematyczna w tych zabiegach, na co-dzień starcza mi kąpiel pod prysznicem i balsam co 2- 3 dni. 
Ten cudny słoiczek przyszedł do mnie dzięki wygranej na blogu no-to-pięknie!. Otwarłam go i przepadłam.  Ten zapach działa na mnie jak narkotyk, mogłabym się w nim zanurzyć od stóp do głów.  Nawet kiedy piszę tą recenzję, otwieram co chwilę słoiczek aby powąchać to cudo:
Delikatny Peeling do ciała JOIK z płatkami owsianymi i brązowym cukrem.



Peeling znajduje się w plastikowym, nie dużym słoiczku, jego pojemność to 200 ml. Opakowanie szczelnie zamknięte,  wygląda solidnie a szata graficzna jest skromna.  Z drugiej strony nalepka z napisami polskimi, które niestety się ścierają.
  Marka Joik jest  bardzo popularna na terenie Skandynawii,  a pochodzi z Estonii.


Po odkręceniu opakowania ukazuje się nam  zbita  substancja koloru i faktury brązowego cukru zanurzonego w maślanej bazie. Konsystencja początkowo nie  jest zbyt przyjazna. Peeling najlepiej wykonać w kąpieli w wannie, gdyż produkt lubi nie trzymać się dłoni i często ląduje tam gdzie nie trzeba czyli nie na skórze. Po pierwszym doświadczeniu szybko go opanowałam i aplikacja nie sprawiała mi już żadnych kłopotów.   Trzeba także brać pod uwagę, że jest  to produkt odżywczy, tłustawy a więc najpierw mycie ciała a później  peeling. Dzięki zachowaniu tej kolejności po całym zabiegu nie potrzeba już balsamu. Peeling złuszcza, wygładza i odżywia. Piękny zapach utrzymuje się na ciele bardzo długo, przechodzi na ubrania, czuć go do następnej kąpieli.
A jak pachnie peeling owsiany Joik? Według mnie jest to zapach ciasta, szarlotki, porannej owsianki z miodem i jabłkami, podbity wanilią i  zmysłowy i kojący umysł.

Skład:  sucrose, ground oatmeal, olea europea fruit oil, ricinus commuunis seed oil, ceteareth-15 (and) glyceryl stearate, stearic acid, theobroma cacao seed butter, butyrospermum parkii fruit butter, sodium benzoate (and) potassium sorbate (and) aqua, parfum.

Skład przepisałam z opakowania, ponieważ ten znaleziony w internecie minimalnie się różnił. Jak widać mamy tu same naturalne składniki, duża zawartość maseł i olei roślinnych odpowiada za mega odżywienie skóry podczas zabiegu złuszczania. Właściwości ścierne zapewniają płatki owsiane i cukier, dzięki czemu produkt jest skuteczny i łagodny zarazem.


"Peeling delikatnie oczyszcza i usuwa martwe komórki naskórka, oraz uwodzi cudnym zapachem. W recepturze peelingu znajdują się mielone płatki owsiane oraz brązowy cukier, których zadaniem jest efektywne złuszczenie. Odbywa się ono w stopniu najłagodniejszym, zatem kosmetyk ten jest adresowany do osób o skórze delikatnej, wrażliwej a nawet naczynkowej.
Dodatkowo peeling posiada właściwości odżywczo-pielęgnacyjne."

Zgadzam się w 100 % z obietnicami producenta, produkt spełnił moje oczekiwania. Poza drobnymi problemami z aplikacją jestem bardzo zadowolona z efektu wygładzenia i odżywienia, jakie zapewnia Peeling owsiany Joik. Zdecydowanie na plus przemawia  jego zapach. Minusy ? peeling jest z cukru i podczas ścierania cukier  powolutku rozpuszcza się na ciele. 

Jeśli macie ochotę na to cudo, to  znalazłam go  tutaj


19 komentarzy:

  1. Oj podkradłabym Ci to cudeńko. Chyba go wypróbuję jak zdenkuję peeling gocranberry, który też swoją drogą bardzo polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda... pysznie ! Aż chciałoby się zjeść. Wszelkie peelingi są u mnie mile widziane :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    http://www.hushaaabye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. wygląda fantastycznie, ale ja tak średnio lubię peelingi do ciała ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi cudnie, pachnie na pewno obłędnie, aż Ci zazdroszczę :) Peelingi lubię ,gorzej z balsamowaniem. Chyba zdarza mi się to raz w tygodniu ahh, chyba czas na postanowienia noworoczne w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda świetnie :) Bardzo przyjazny skład :) Ja jestem na wykończeniu peelingu Bodhi, może skuszę się potem na to cudo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja jest zachęcająca:) Zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda apetycznie, chętnie bym go powąchała, ponieważ szarlotka to jedno z moich ulubionych ciast :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam peelingi :) i robione w domu, i takie do kupienia :) ogromnie mnie zachęciłaś tym produktem, chętnie bym go spróbowała :))

    OdpowiedzUsuń
  9. moja skóra uwielbia peelingi, Twoje recenzja jest zachęcają do wypróbowania go:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio polubiłam peelingi własnej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście musi pachnieć obłędnie i na pewno szybko można się w nim zakochać. ;) Uwielbiam takie połączenie zapachów, prawdziwe cudeńka. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję go wypróbować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeżeli chodzi o peeling jestem wierna kawowemu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyobraziłam sobie ten cudowny zapach :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie wygląda, mogłabym mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  15. jeszcze o nim nie słyszałam, ale wypróbowałabym z miłą chęci)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie wygląda :d Ja chętnie sobie zrobię kawowy DIY :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dobrze się prezentuje, muszę koniecznie wypróbować.
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sam w sobie wygląda dość...smakowicie :D

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy pracę swoją i cudzą, czytajmy !
Komentarze nie związane z artykułem nie będą publikowane.