2016/07/18

Pielęgnacja w ciąży - co warto zmienić ?


Pielęgnacja w ciąży to indywidualna sprawa. Nie każda przyszła mama ma ochotę rezygnować z dotychczas ulubionych kosmetyków, czy zabiegów. Zmiana upodobań często wynika z troski o zdrowie rozwijającego się w łonie maluszka. To, na co warto postawić to pielęgnacja naturalna i ograniczenie kosmetyków do minimum. Nie miałam z tym problemu, bowiem u mnie taka pielęgnacja jest od dawna, ale może dla niektórych kobiet okres ciąży stanie się dobrym pretekstem do pozytywnych zmian. Wcale nie trzeba od razu wydawać majątku na kosmetyki specjalnie dla kobiet w ciąży i z certyfikatami. Przykładowo marka Sylveco poleca swoje produkty, jako odpowiednie dla ciężarnych. Dobre są również kosmetyki z Babydream, Hipp - niektóre linie dla dzieci - tam jest o wiele mniej chemii, niż w tradycyjnych kosmetykach z drogerii. 


Wiele kobiet musi zrezygnować z ulubionych kosmetyków ze względu na ich zapach. Jeśli chodzi o te kwestie, to przez całą ciążę przeszłam rewolucję. Podstawiałam mężowi kosmetyki pod nos, czy ze mną coś nie tak, czy też kosmetyk potrafił się zepsuć za parę dni? Tak samo było ze smakiem. Pisząc recenzję pewnego płynu do płukania ust, nie byłam do końca pewna jaki on ma smak ;) Musiałam odstawić ulubioną wodę toaletową. Byłam przyzwyczajona do naturalnych dezodorantów i takie zdecydowanie polecam w ciąży. Trzeba tylko dobrać swój ulubiony zapach i najlepiej mieć ich kilka, bo nos szybko się buntuje. U mnie wersje bez zapachu nie sprawdziły się, chociaż takie najbardziej polecam.
Bardzo  uważałam też na olejki eteryczne. Polecam wpis na blogu Srokao, tam wszystko jest super wytłumaczone, wiele razy korzystałam z tego wpisu, jak tylko miałam jakieś wątpliwości. Zrezygnowałam z ulubionych olejków: tymiankowego i rozmarynowego, na rzecz cytrynowego i lawendy. Używałam ich tylko podczas przeziębienia lub do masażu.

Równie często, za zmianą węchu, idzie w parze wrażliwość skóry. To, co dotychczas nam służyło przestaje. Pół biedy, jeśli cera się poprawi. Ja na początku bardzo ograniczyłam pielęgnacje twarzy: do sprawdzonych mydeł naturalnych i kremu o jak najbardziej prostym składzie. Po 3-4 miesiącach zaczęłam wprowadzać nowe kosmetyki i  bardzo przyglądałam się ich składom.  Moja cera szybko przeszła z trądzikowej w normalną i prawie gładką, bez problemową. Nigdy nie miałam wcześniej tak dobrej cery jak w ciąży. Oczywiście hormony też się unormowały. W ciąży po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, jak ważną rolę odgrywają hormony. Kierują całym tym mechanizmem, wpływają na wiele aspektów. Istna fabryka pracująca pełną parą.

Gorzej, gdy cera  się  zbuntuje, wystąpi np. trądzik, a wcześniej go nie było. Niestety przyszła mama nie może sobie już pozwolić na inwazyjne zabiegi w gabinecie kosmetycznym, kuracje dermatologiczne, choćby mocniejsze kremy z kwasami, wyciągami roślinnymi. Znam jednak takie osoby, co korzystają w pełni z tych dobrodziejstw i wcale się nie przejmują. Nie jest powiedziane, że to zaszkodzi dziecku, bo tak naprawdę nie ma badań na kobietach w ciąży.
Gdy idziemy do salonu, mądra kosmetyczna w gabinecie przeprowadza wywiad i ciąża jest często przeciwwskazaniem do naprawdę wielu zabiegów. Do kosmetyczki można sobie pójść na relaksującą maseczkę,  czy masaż stóp, ale już trzeba bardziej uważać na niektóre zioła, olejki eteryczne, czy nawet depilację woskiem,  bo  może się to skończyć ze szkodzą dla naszej urody. Moim zdaniem równie niebezpieczne bywają zabiegi manicure, czy pedicure, zwłaszcza, gdy salon nie dba o higienę, po co komu grzybica w ciąży?

Skóra kobiet w ciąży jest bardziej niż zwykle narażona na uczulenia, przebarwienia. Przyczyną są dynamiczne zmiany w organizmie. Lepiej darować sobie mocno perfumowane kremy, balsamy. Nawet te dla kobiet w ciąży, dostępne w drogerii potrafią zawodzić składem. Pamiętajmy, że jeżeli coś jest dla kobiet w ciąży, wcale nie oznacza, że będzie dla nas bezpieczne. Czytajmy składy. Jest wiele paskudnych konserwantów i substancji zapachowych, których nie powinno być w takim kosmetyku, a ja niestety w drogerii takie "kwiatki" często widziałam.
Trzeba nam uważać na rośliny powodujące przebarwienia posłoneczne, niestety wiele kremów naturalnych takie zawiera. Dłuższe opalania w ogóle nie wchodzi w rachubę, również ze względu na to, że organizm szybciej ulega przegrzaniu. Wiele kobiet źle znosi upały,  co może szybko skończyć się odwodnieniem, ale są i takie co lubią się "smażyć".  Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że w grę wchodzą tylko wysokie i to najlepiej mineralne filtry ochronne. Chemiczne filtry często mają działanie hormonalne.

Również ważny jest temat rozstępów, cellulitu. Nie zawsze da się wygrać z tymi przypadłościami. Po raz kolejny winę ponoszą zmiany hormonalne, indywidualne skłonności, podatność skóry na rozciąganie, dieta (zachcianki). Moja mama nie miała rozstępów, a siostra już tak. Tycie ciążowe to sprawa bardzo indywidualna, a nie zawsze winna jest dieta.  Ja do dziś nie kupiłam żadnego balsamu na rozstępy, ale za to regularnie używam olejów naturalnych. Nie muszę się martwić o ich składy, bo zazwyczaj są to jednoskładnikowe oleje, staram się wybierać te nierafinowane, bowiem te obfitują w cenniejsze substancje. Wydaje mi się też, że mocne masaże brzucha nie bardzo są wskazane, a niestety masaż innych partii ciała też nie zawsze już jest możliwy. Pod koniec ciąży ledwo daje radę się wykąpać pod prysznicem i zwyczajnie nic mi  się już nie chce.

Na koniec wspomnę jeszcze o farbowaniu włosów i malowaniu paznokci, zdecydowanie jestem na NIE. Chemiczne farby do włosów, lakiery do paznokci, hybrydy, żele - to jest bomba z opóźnionym zapłonem. Co chwilę są publikowane nowe badania, na temat ich szkodliwości, nawet dla zwykłych kobiet. Po co kusić los? Lepiej cieszyć się tym stanem ciąży, a na farbę przyjdzie czas po urodzeniu dziecka, a taki okres odpoczynku od chemii również przyczyni się do odbudowy włosów. Jeśli nie jesteśmy w stanie wytrzymać z odrostami, to polecam łagodniejsze farby roślinne.

Mam nadzieję, że spodoba Wam się moje podejście do tematu i pomogę komuś rozwiać wątpliwości . Napisałam według własnych doświadczeń i nie czuję się ekspertem w tym temacie.


16 komentarzy:

  1. i teraz ciąża przeraża mnie ejszcez bardziej ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee wszystko z umiarem ;) Nie można dać się zwariować a wszystkiego używać z rozsądkiem.

      Usuń
    2. Sama niedawno to przechodziłam, więc zabiorę głos.

      Na początku ciąży, po pozwoleniu lekarza, używałam kwasu glikolowego, który rzekomo jest zabroniony. Paznokcie malowałam zarówno zwykłymi lakierami jak i nakładałam hybrydy. Włosy farbowałam i rozjaśniałam (były nieco oporniejsze na trawienie rozjaśniaczem niż przed ciążą). Kosmetyków używałam różnych - zarówno tych eko jak i chemię. Faktycznie, skóra ciała była bardziej wysuszona, więc smarowałam się o wiele częściej. Największą uwagę skupiłam na brzuchu, bo wizja rozstępów bardzo motywowała mnie do smarowania. Udało się! A teraz mój brzuch wygląda prawie jak przed ciążą, a minęło niespełna 4 tygodnie.

      Co do jedzenia i zapachów, tutaj był koszmar. Wszystkie flaszki poszły w odstawkę, w aucie nie mogłam usiedzieć, bo woń odświeżacza, który notabene wywaliłam, wżarla się w tapicerkę. Zapachy z lodówki, czy mięso z kurczaka waliło mi przeokrutnie, Non stop chciało mi się wymiotować, a nie mogłam tego zrobić. Muliło, mdliło i ogólnie fuj. Potem było tylko lepiej :)

      Usuń
    3. Oczywiście że nie jest powiedziane, że coś zaszkodzi. Mnie jednak lakiery czy farby odrzucały. Na pewno nie zniosłabym tego zapachu.

      Usuń
  2. Jak dla mnie to lekka przesada. Z ciąży trzeba się cieszyć, a nie nagle wszystkiego sobie odmawiać.
    Nie uważam aby farbowanie włosów, malowanie paznokci było czymś złym.
    Używanie kosmetyków perfumowanych jest kwestą indywidualną. Jedne kobiety mają problem z zapachami inne nie.
    Oczywiście trzeba bardziej na siebie uważać, ale nie przesadzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcale nie czułam, abym sobie tak wiele odmawiała. Włosów nie farbowałam już 2 lata przed ciążą. Można wybrać zdrowsze roślinne farby.

      Usuń
  3. Sama boje sie przebarwien mam z nimi problem teraz a co dopiero w ciazy .ciesze sie z dodanego postu gdyz sama staram sie o dziecko i bardzo ciekawi mnie dany temat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że mogłam trochę pomóc.

      Usuń
  4. Ja na początku zrezygnowałam z malowania paznokci hybrydami ze względu na to, że zapach mnie odrzucał. Ale później już normalnie robiłam do 35 tc :) Jedyne co zrezygnowałam z odżywek z formadehydem. A co do farbowania, to ja przed ciążą farbowałam i potem trzeba było, żeby jakoś wyglądać, tylko wybieram farby bez amoniaku. A tak to bardziej uważam na to co jem :) A cera właśnie jak u Ciebie teraz jest praktycznie idealna, ale na początku miałam strasznie przesuszoną, a miałam trądzikową :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post, poruszyłaś wiele ważnych spraw. Nie mogę się wypowiedzieć bo doświadczenia nie mam, wydaje mi się, że łatwo przyszłoby mi zrezygnować z większości rzeczy. Naturalną pielęgnację stosuję już od dawna, gorzej by było z dietą która wiadomo musi być zdrowsza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachcianki ciążowe to niestety ciężki temat. Łatwiej jest opanować pielęgnację niż dietę.

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że wszystko jest sprawą indywidualną i trzeba dopasować zmiany do swojego organizmu i potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie w ciąży było podobnie:) Gdybyś chciała poczytać, to moje ciążowe wspomnienia: http://naturalnyblog.pl/pamietnik-ciazowy-pierwszy-trymestr/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam i widzę że mamy podobne podejście.

      Usuń
  8. ja cala ciaze wymioty i mdlosci wiec zapachy kazde byly niemile widziane

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy pracę swoją i cudzą, czytajmy !
Komentarze nie związane z artykułem nie będą publikowane.