2017/05/08

Nosidełko ergonomiczne Manduca, czy naprawdę się przydaje?


Zdjęcia nosidełka robiłam w listopadzie, wtedy eksploatowane było intensywnie. Później, gdy przyszły mrozy, nie wychodziliśmy już na zewnątrz z nosidełkiem. Dziś napiszę Wam moje spostrzeżenia, czy naprawdę jest to przydatny gadżet? Czy warto wydać na niego ponad trzysta złotych?


Trochę mam wrażenie, że uległam modzie na powszechne i wszędzie reklamowane "chustowanie". Dziecko nie może być pozostawione samo np. w łóżeczku, bo musi ciągle być przy mamie,  czuć się bezpieczniej. Dlatego mamy muszą dźwigać ciężar macierzyństwa, nie patrząc na własną wygodę, bo przecież najważniejsze dziecko. Jednak wcale nie żałuję zakupu Manduci, gdyż przydała się nam bardzo, szkoda że na tak krótki czas. 

Ja świadomie zdecydowałam się na nosidełko z powodów logistycznych, gdyż mieszkam na piętrze i żal mi było targać to malutkie dziecko z wózkiem po schodach na te wszystkie spacery. Manduca przydała się wiele razy m.in. do wyprowadzania psa, ale to głównie jesienią, kiedy było jeszcze w miarę ciepło. Bardzo ciężko jest ogarnąć nosidełko przy sezonie grubych kurtek. Nie mówiąc już, że grubo ubrane dziecko nijak się da umieścić w nosidełku. Jeszcze mama przecież musi się ubrać, więc dałam sobie spokój z noszeniem w tym dziecka podczas mrozów.  Zdecydowanie na sezon zimowy odradzam na spacery.

Poza tym nosidełko przydawało się głównie w domu, gdyż najbardziej intensywny czas jego użytkowania przypadł nam na miesiące zimowe. Czas, kiedy syn miał kolki i noszenie blisko mamy faktycznie mu pomagało, często po prostu usypiał w nosidełku. Poza tym z dzieckiem w nosidełku można wykonać niektóre czynności domowe, jak zrobienie kanapki, starcie kurzu, czy nastawienie wody na herbatę. Raczej nie zdecydowałabym się na większe prace typu gotowanie, z wiadomych przyczyn bezpieczeństwa, ale i nie dlatego.

Długie noszenie dziecka w nosidle nie jest obojętne dla kręgosłupa, wbrew temu co twierdzą niektóre źródła. Można na chwilę odciążyć ręce niestety kosztem pleców. Osobiście nie wyobrażam sobie nosić dziecka, które waży więcej niż 6 kg dłużej niż pół godziny bez przerwy. Odpadają  dłuższe zakupy, ale na krótki wypad do spożywczego, gdzie ciężko przejechać z wózkiem świetnie się nadaje.  Proszę brać pod uwagę swoje predyspozycje. Mój wzrost to 1.60 m . Waga ok 60 kg. Dziecko urodziłam duże.

Druga sprawa to waga dziecka, do jakiej jest przeznaczone nosidełko. Według mnie należy raczej brać pod uwagę wiek dziecka i własne możliwości. Ja używałam od około 4 miesiąca,  sporadycznie bo wkładka dla mniejszych dzieci słabo się sprawdza, dziecku wcale nie jest wygodnie siedzieć w takim szpagacie. Dopiero jak syn mógł wejść normalnie czyli około 5 miesiąca zaczęliśmy używać nosidła intensywniej. Górna granica czyli 20 kg to dla mnie abstrakcja, gdyż dziecko ma obecnie około 8 kg i dla mnie już jest za ciężko go w tym nosić. Na krótko wolę ponosić na rękach, niż zapinać pas itd. po drugie syn już nie chce być ograniczany, z racji na wiek lubi swobodę. Nie twierdzę jednak, że są dzieci które będą noszone dłużej. 



OPIS PRODUKTU
Wickelinder, Manduca Baby Carrier (Nosidło ergonomiczne)

W nosidle ergonomicznym Manduca można nosić dziecko z przodu, na plecach i na biodrze. Ma pięć wzorów: naturalny, morski, czarny, czerwony i brązowy oraz edycje limitowane. Nosidło cieszy się doskonałymi opiniami i sympatią rodziców. Wiele położnych z entuzjazmem poleca właśnie Manduca. Na Targach w Kolonii Manduca została nominowana do tytułu Innowacji dla Niemowląt i Dzieci 2007 roku.

Charakterystyka:
  • możliwość noszenia malucha w trzech pozycjach;
  • przeznaczony dla noworodków od 3,5 kg (z użyciem dołączonej wkładki dla noworodka) i dziecka do 20 kg;
  • panel, jednym rozpięciem, przedłuża się o 15 cm;
  • regulowane podparcie dla główki i szyi;
  • miękkie, wypełnione pasy;
  • bezpieczne zamki i zapięcia (bez niklu);
  • podszewka 100% bawełna;
  • prawidłowa pozycja siedzenia;
  • obszerne pasy i wyjątkowa konstrukcja, dzięki którym ciężar czujemy na biodrach, a nie wyłącznie na plecach;
  • specjalny system pasów, który dostosowuje się do gabarytów osoby noszącej;
  • waży tylko 0,6 kg;
Wewnętrzny materiał: 45% konopie, 55% organiczna bawełna; wewnętrzny materiał: 100% organiczna bawełna. Skład różni się ze względu na to, czy to nosidło standardowe, czy limitowana edycja.

Cena około 350 - 380 zł za nowe nosidełko





6 komentarzy:

  1. głęboko się nad nim zastanawiam, ale jeszcze chwilę czasu do namysłu mam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba zdecyduję się jednak na chustę, bo mam wrażenie, że to zdrowsze dla dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  3. będę o nim pamiętała w przyszłości, to nosidełko jest na pewno bardziej wygodne i praktyczne o chust.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie kupowałam nosidła, ale gdybym miała jedno dziecko, a nie bliźniaki na pewno bym zainwestowała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już mnie ten temat nie dotyczy ale dzidziuś wciąż mnie zachwyca. Kochanego masz synka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam,jak nosiliśmy moją chrześnicę w takim NOSIDEŁKU - przydało się - w szczególności podczas wakacji w górach :)

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy pracę swoją i cudzą, czytajmy !
Komentarze nie związane z artykułem nie będą publikowane.