2014/05/13

Śniadanie bez glutenu: Naleśniki kukurydziane + 2 miesiące na diecie bezglutenowej i bez nabiału - moje wrażenia

Dzisiejsze śniadanie natchnęło mnie do skrobnięcia takiego oto posta. Dziś uświadomiłam sobie, że dieta bez glutenu jednak zmieniła sporo w  moich życiu i stało się ono bardziej komfortowe. Na dowód, że dieta ta nie jest wcale trudna w utrzymaniu przedstawię Wam taki oto prosty przepis na naleśniki kukurydziane, które zrobicie w mig nawet z rana a czas ich przygotowania nie jest dłuższy niż np. przygotowanie owsianki. 
W internecie spotkałam wiele kombinacji i przepisów na naleśniki bez glutenowe, gdzie potrzebne były mieszanki mąk bezglutenowych, przy diecie bez mlecznej, specjalne mleka migdałowe, kokosowe , które do tanich nie należą, mój przepis jest bardzo prosty i udaje się zawsze :
Oto czego nam potrzeba na  5 sztuk średnich naleśników, porcję dla jednej - dwóch osób, jeśli jesteście żarłokami zjecie wszystko sami .
2 jaja, odrobina wody, mąka kukurydziana ok 5 łyżek

 Mieszamy wszystko do gładkiej masy i konsystencji dosyć lejącej, aby naleśniki same łatwo się rozprowadzały.  Dobrze jest robić takie troszku grubsze i mniejsze niż standardowe, brak glutenu nie spaja masy tak dobrze i nie chcemy aby nam się naleśnik rozlazł . Polecam jako dodatek do ciasta naleśnikowego: siemię lnianę lub otręby gryczane lub zmielone płatki ryżowe pełnoziarniste. Mąkę kukurydzianą można zastąpić ryżową lub gryczaną, ze wszystkich tu wymienionych wychodziły mi znakomite naleśniki.

Kiedy nie ma jeszcze sezonowych owoców, do naleśników polecam masło orzechowe, to konkretnie poniżej pochodzi z Rossmann i jest w tym tygodniu w promocji za 6.99. Ma drobniutkie kawałki orzeszków i nie jest za słone ani za słodkie. Praktycznie pobiło inne masła i kupuje tylko takie.

Moja ulubiona kombinacja , naleśnik pół na pól dżem i masło orzechowe, składam na pół masłem do dżemu. Spróbujcie to jest naprawdę pycha  i nie czuję się wcale jakbym była na specjalnej diecie..



Niestety słowo dieta bez glutenu kojarzy się wielu osobom tylko z wyrzeczeniami. Gdy wymienię czego nie jem: chleba, makaronu, mąki pszennej, żytniej, barszczu białego, mleka , nabiału a więc sery wszystkie - ludzie robią oczy jak spodki to co ty jesz? nic ?  Staram się nie opowiadać wszystkim na około, że jestem na takiej diecie, bo to moja prywatna sprawa , ale są sytuację kiedy ktoś mi proponuje takie jedzenie i muszę odmówić (wyjątkiem są imprezy rodzinne bo jak odmówić spróbowania tortu?)
Tak, niestety dieta  większości z nas opiera się na tych podstawowych produktach, gorzej jeżeli jeszcze są to produkty białe, czyli nie pełnoziarniste, czyste samobójstwo. Całego świata nie zbawisz, ludzie są nie uświadomieni.
A po 2 miesiącach wiem już , że wcale nie jest trudno być na zdrowej diecie i to  bez glutenu i bez nabiału, kwestia przestawienia się na inną dietę i tyle. Po tym czasie nie podchodzę już w sklepie do pewnych działów a idę do innych i mam naprawdę duży wybór. Niestety po takie podstawowe produkty jak mąki, kasze często muszę jechać do większej miejscowości niż moja , bo  u nas na wsi to tylko ryż mają i to biały, który jest be.  Poza tym staram się dodawać otrąb jeśli akurat mam mąkę czysto- białą np. gryczaną,  ta pełnoziarnista wychodzi drogo a wystarczy dokupić otręby gryczane. Wiele posiłków muszę przygotowywać sama np. piec chleb bez glutenowy, na zakwasie. Naprawdę nie jest to trudne, kwestia wypróbowania własnych proporcji, kilka prób i wychodzi znakomite pieczywo.  A może macie ochotę poznać taki przepis na chlebek ryżowy lub gryczany na zakwasie?  Poza tym staram się jeść dużo warzyw, owoców,  ryb oraz mięso drobiowe, z indyka.

Moje początki takiej diety bez glutenu nie były proste, ponieważ popełniałam wiele błędów, z przyzwyczajenia . Sięgałam po to co łatwiejsze np, wafle ryżowe, nie polecam ich jako stałego składnika posiłku, gdyż nie sycą a jedynie zapychają żołądek i jest się po nich głodnym . Zdarzało się jeść gluten bo nie chciało mi się jechać do sklepu i przygotowywać posiłku specjalnie dla mnie. Dlatego m.in. nie odczułam od razu efektów tej diety bo robiłam odstępstwa, a jak się decydować na tą dietę to już na serio . Z nabiałem walczyłam długo, szkoda mi było odstawić te pyszne serki i zdarzało się zjeść kefir ze względu na pro-zdrowotne właściwości. Trzeba niestety wybrać , co nam służy a co nie , teraz w sklepach mamy wszystkiego pod dostatkiem i łatwo się pogubić. 
Moje wrażenia po 2 miesiącach stosowania diety bez glutenu i bez nabiału są naprawdę zaskakujące:

  • jak na razie nie kontrolowałam tarczycy klinicznie więc opieram się tylko na samopoczuciu, które jest  dobre
  • mój żołądek czuje się zdrowy, gdy tylko zjem coś z glutenem  muszę to odchorować , kiedy jeszcze byłam na zwykłej diecie miałam częsty problem z żołądkiem , zaparcia na porządku dziennym, nie wyjaśnione bóle brzucha, nie łączyłam tego z dietą, myślałam , że jest zdrowa tylko żołądek ma kaprysy
  • jestem bardziej odporna na brak snu, wcześniej gdy nie przespałam tych 9 h byłam do niczego przez cały dzień
  • nie przeziębiam się wcale - a to dziwne w moim przypadku, w trakcie  chłodniejszych miesięcy  byłam chora kilka razy, średnio nawet raz na miesiąc 
  • zniknęło uczucie duszności i budzenie się w nocy ze stanem bezdechu
  • skóra ma lepszy zapach, krótko mówić nie śmierdzę
  •  prawie pozbyłam się gluta  stale zalegającego w gardle 
  • mam mega mocne paznokcie a włosy mi rosną bardzo szybko
  • mam lepszą cerę (ale gdy tylko zaczęłam dodawać mleko do kawy trądzik dał o sobie znać) 
  • pomimo wyskoków dietetycznych (czekolada) mam stałą wagę, to akurat może być i kwestia ćwiczeń
Na koniec krótko o tym dlaczego jestem na takiej diecie, wiele osób może mnie skrytykować, liczę się z tym, ponieważ nie mam badań , które by mi potwierdzały czy mam uczulenie na gluten czy nabiał, opieram wszystko na własnym samopoczuciu. Diety tej nie wymyśliłam sobie ot tak, dla kaprysu czy z nudów, mam chorobę tarczycy pochodzącą z autoagresji, przewlekłe zapalenie - hashimoto i wszędzie trąbią , że nie należy  w tej chorobie spożywać glutenu - przede wszystkim a także nabiału , gdyż są to najbardziej pro zapalne produkty , powodujące autoimmunologiczną odpowiedź organizmu, jeśli macie tego typu choroby zastanówcie się nad dietą, lekarz zazwyczaj może Wam tylko zapisać syntetyczne hormony a tak naprawdę nie leczy tarczycy. Dieta może cofnąć proces autoagresji i uleczyć tarczyce. 

13 komentarzy:

  1. ja z kolei przymierzam się do diety, która trochę odkwasiłaby mi organizm, zaczynam czuć po wypiciu kawy jakiś taki dyskomfort, ponoć to oznaka zakwaszenia, na początek koniecznie muszę odstawić cukier i słodycze, a łasuch ze mnie przykładowy :)
    całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też polecam, swego czasu też próbowałam odstawić kawę, później do niej wróciłam i znowu teraz odstawiam, bo jednak mi nie służy

      Usuń
  2. myślę, że słuchając siebie możemy o własnym organizmie dowiedzieć się więcej niż od lekarzy czy z badań. aby przejść na dietę chociażby bezglutenową trzeba poświęcić wiele czasu na czytanie o niej, sprawdzanie produktów bezglutenowych, to na początku zajmuje sporo czasu. ja jak już pisałam nie jestem w stanie zrezygnować z nabiału. już mniejszy problem mam ze słodyczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację , to tylko na początku wydaje się trudne

      Usuń
  3. Bardzo apetycznie wyglądają :) takie żółciutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojjj,wyglądają na prawdę smacznie - aż mnie naszła ochota na małe "co nie co" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naleśniki wyglądają smakowicie :) Ja nie dałabym rady bez nabiału i słodyczy :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kwestia przestawienia kubków smakowych :)

      Usuń
  6. Ciekawa jestem jak smakują takie naleśniki :) Wyglądają przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. muszę spróbować takich naleśników:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też powinnam wypróbować dietę bezglutenową. Mam dolegliwości jelitowe i ostatnio ktoś mi podpowiedział, że to może być uczulenie na gluten właśnie. Ja tak samo jak Ty nie chodzę za bardzo do lekarza, tylko sama obserwuję co służy a co nie służy mojemu organizmowi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja koleżanka jest na tej diecie, ale bardzo narzeka, bo mówi, że nic nie może jest. Bardzo ciekawy przepis na te naleśniki, na pewno skorzystam, bo to zawsze coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy pracę swoją i cudzą, czytajmy !
Komentarze nie związane z artykułem nie będą publikowane.