2014/07/10

Moja historia: jak żyje z hashimoto ?


Od 2 dni nie mogę normalnie pisać z powodu potwornej duchoty, upał daje się we znaki. Dziś jednak natchnął mnie temat, który miałam już dawno na końcu języka, lub na końcu moich palców.
Piszę czasem na temat zdrowia, bo ten temat mnie interesuje od dawna, uważam, że możemy bardzo wpływać na to jak się czujemy. 
Moja choroba  hashimoto, przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy , zostało wykryte przypadkiem 7 lat temu.  Od tego czasu tak wiele się zmieniło, także moje nastawienie, przeszłam od fazy totalnej załamki do nadziei i do podjęcia walki. Tak naprawdę to jest taka choroba której nie widać, a jednak daje nieźle w kość. Jeśli jednak się jej przeciwstawić okazuje się, że nie musi być taka przykra. Oczywiście mój obecny stan to jest bajka i nie mam nawet co porównywać z innymi osobami, u których tsh szaleje.
Na początku wiele o tym czytałam na różnych (nie koniecznie mądrych) forach internetowych.  Okazuje się jednak, że wiele z tych informacji sprawdza się życiu...


Co mi pomogło najbardziej?  moje własne obserwacje na temat opinii krążących w internecie. Warto jest czytać. Z internetu można się dowiedzieć więcej niż od lekarzy, którzy mam wrażenie ignorują tą chorobę, ale tak jest w Polsce, inne rozwinięte kraje już dawno zmieniły podejście do chorego.

  • Stres, zmiany nastroju fatalnie wpływają na funkcję tarczycy, na mój apetyt oraz wahania przeciwciał . Gdy miałam fatalny okres w życiu niestety przytyłam. Teraz wiem, że to przez brak równowagi psychicznej. Do wszystkiego trzeba sobie wyrobić odpowiednie nastawienie, także do swojej choroby. Teraz myślę, że ją pokonam, za każdym razem gdy robię badania mam nadzieję że w będą lepsze niż ostatnio.
  • Stałe monitorowanie poziomu tsh , ft 4 oraz anty tg i anty tpo ( u mnie to co pół roku). Miałam taki czas że brałam silniejsze leki, czułam się dobrze jednak wyniki badań były złe, po zmianie dawki wszystko wróciło do normy. 
  • Diety wykluczające: Gluten -  ograniczenie przetworów mącznych , wprowadzenie produktów z pełnego ziarna np. mąka gryczana pełnoziarnista. Po zmianie diety  na bez glutenową czuję się  lżej, moje ciało nie zatrzymuje wody, nie mam opuchniętej twarzy. Wcześniej często na zdjęciach wychodziłam jak grubaska mimo że aż tyle nie ważyłam.  Nabiał, niestety z obserwacji własnego organizmu stwierdzam, że bez nabiału czułam się o wiele gorzej, brakowało mi energii. 
  • Dieta warzywna: dużo, naprawdę  dużo warzyw i owoce . Odpowiednie  odżywienie organizmu jest bardzo ważne, przy tej chorobie ciało musi mieć siłę do walki ze stanem zapalnym. Od kiedy jem dużo warzyw  przestałam się przeziębiać.   Kapusta i warzywa kapustne, różne źródła zalecają ograniczenie, lecz tak naprawdę nie ma badań potwierdzających, ja czuję się dobrze po tych warzywach więc jadam. Tak samo jest z pomidorami i papryką, też mogą szkodzić i wpływać na proces autoagresji a z drugiej strony podobno zawierają substancję wspierające tarczyce. Zresztą w internecie jest pełno takich sprzecznych informacji, wszystko należy dopasować do siebie.
  • Przygotowanie potraw w domu, ograniczenie  smażenia . Jak wiecie smażenie wyzwala w potrawach wolne rodniki, sprzyjające stanom zapalnym. Od kiedy nie smażę przestały mi dokuczać bóle kolan.
  • Zmiana oleju na oliwę z oliwek, gdy już musimy coś usmażyć  wybierzmy zdrowy olej, nie palmy potrawy na patelni, lepiej jest dusić pod przykryciem na wolnym ogniu.(olej rzepakowy nie jest zalecany przy chorobach tarczycy)
  • Sport umiarkowany pozwala rozładować stres i reguluje hormony oraz podnosi poziom endorfin .
  • Unikanie słodyczy i śmieciowego jedzenia, napakowanego chemią , w to wliczam też ketchupy, musztardy i inne cukrowane sosy . Czasem można sobie pozwolić np. na czekoladę czy lody, trzeba mieć jednak tą świadomość że to wszystko zawiera cukier. Ten biały kryształek, który uzależnia i wywołuje stan zakwaszenia w organizmie. Nie dobrze . Ja cały czas walczę z uzależnieniem, ale tak naprawdę myślę że  nie można go całkiem wykluczyć, lepiej sobie pozwolić od czasu do czasu na słodką przyjemność byle nie skończyło się jakąś cukrową orgią i obżarstwem. 
  • Ogólne dbanie o siebie , o komfort psychiczny i o ciało. W końcu trzeba być dobrym dla siebie samej, to pozwala zachować równowagę w organizmie . 
  • Metody wyciszenia, znalezienie hobby sposobem na stres. Nie można tylko stale myśleć o chorobie.
  • Mniejszy wpływ mają suplementy typu selen, magnez,  cynk, wit, D i B complex, większy wpływ zdrowa żywność jak orzechy, pestki , wiadomo co naturalne lepiej przyswajane. Choć nie neguje suplementów, warto też zwrócić uwagę na ich skład, zawartość , czy nie ma w nich glutenu lub chemicznych dodatków. 
  • Ograniczenie kofeiny w kawie i herbacie, które podnoszą poziom stresu (przynajmniej u mnie tak jest). Ostatnio kupiłam kawę bez kofeiny, niestety nadmiar kofeiny wywołuje u mnie stan stresu.
  • Wykluczenie fluoru w pastach do zębów, fluor źle wpływa na funkcje tarczycy. Jak wiadomo może się kumulować.  O fluorze już pisałam na blogu.
  • Ograniczenie spożywania produktów z opakowań PET, które mają wpływ na gospodarkę hormonalną  a więc mogą i rozregulować hormony tarczycy. Może lepiej zaopatrzyć się w  filtr dzbankowy niż codziennie pić wodę z butelek? Inna sprawa to jogurty, jak na razie udało mi się odnaleźć tylko kefir w zdrowej butelce.  O Pet tutaj.
  • Dobieranie dawki leku w zależności od poziomu hormonów,  nie zastąpiony  w tym jest lekarz endokrynolog, czasem jednak wystarczy zwykły lekarz rodzinny, który ma  jakieś pojęcie o tej chorobie. Choć takiego lekarza, który zajął by się na poważnie moją chorobą jeszcze nie odnalazłam. Dwóch lekarzy mnie zignorowało, w tym jeden był prywatny i  nie chciał nawet wystawić recepty, nie ma też co liczyć na państwową służbę zdrowia, która jest nastawiona tylko na czerpanie korzyści z funduszu zdrowia, nie liczy się pacjent tylko kasa z pacjenta, wiem co piszę.  Jeśli lekarz wystawia nam tylko skierowanie na samo tsh to nie ma o czym gadać, to badanie samo nie jest w ogóle miarodajne i nie świadczy o niczym, można się mieścić w normie a samopoczucie mieć fatalne. 
  • Dieta Paleo jako panaceum na chorobę tarczycy?  Nie wypowiem  się wiele bo sama takiej nie stosuje. Jak dla mnie zbyt ekstremalna, nie wyobrażam sobie przyswajać takiej ilości mięsa, poza tym kto ma dostęp do ekologicznego mięsa codziennie. I jak strawić takie ilości mięsa? Nie, jednak jestem na nie, ale może kiedyś...


Opinie o tej chorobie  jakie wymieniłam ze znajomymi kobietami oraz lekarzami.
 Okazuje się że na tą chorobę cierpi naprawdę wiele kobiet, ile z nich nawet nie wie o swojej chorobie?
  • Hashimoto to przewlekły stan zapalny w organizmie, wpływa na stawy, kości , dlatego chorując na hashimoto łatwo nabyć inną chorobę autoagresji m.in. zwyrodnienia stawów, kręgosłupa, zespół cieśni.  Te przykre następstwa po części dotknęły i mnie, potwierdził to lekarz neurolog, że te choroby lubią razem wspólnie występować, choć czasem można odczuwać objawy tzn. łamanie w kościach ale tak naprawdę badania nie potwierdzą nam że coś tam jest . Z drugiej strony może się przyplątać inna choroba w myśl zasady że nieszczęścia chodzą parami.
  • Jeśli przyjmujesz Euthyrox z pewnością przytyjesz . Taką opinie wystawiają niektóre kobiety przyjmujące ten hormon, przez pewien czas i jak tak myślałam, jednak gdy zmieniłam dietę schudłam i wiem już że lek nie miał na to wpływu, a osoba która mi to mówiła jak się okazało spożywała dużo cukru i przetworzonych potraw. Czasem łatwiej jest zrzucić winę na lek niż brać pod lupę własne nawyki żywieniowe i wziąć się za siebie.
  • Euthyrox wpływa na psychikę? Sama nie wiem, mi się wydaje że mnie uzależnił, bo po  przyjęciu porannej dawki od razu czuję się lepiej, ale może to być działanie samej podświadomości. Choć słyszałam nawet opinie że można mieć po nim stany lękowe. 
  • Hashinoto nie da się wyleczyć, taką rewelację sprzedał mi ostatnio lekarz endokrynolog. Ja w to nie wierzę, poza tym co za lekarz odbiera ostatnią nadzieję choremu. Do takich lekarzy radzę nie chodzić i ten Pan doktor widział mnie ostatni raz.  Skoro zmianą diety i trybu życia udaje mi się wpływać na samopoczucie to jakim prawem nie mogę pokonać tej choroby? Wszytko da się uleczyć, organizm ludzki jest cudowną maszyną, potrafi sam się regenerować. 



Oczywiście hashimoto to temat rzeka i nie wyczerpałam go nawet w połowie. Na tą chorobę składa się mnóstwo czynników, należy organizm traktować jako całość, a nie brać pod uwagę tylko samej tarczycy. Z pewnością kiedyś napiszę coś więcej , np. o wpływie tarczycy na moją skórę i jak sobie z tym radzę.


Polecam Wam 2 strony na fb poświęcone tej chorobie:
 www.facebook.com/zapalenietarczycyhashimoto  
www.facebook.com/thyroidsexy

Mam  nadziejże, że moja przemiana da komuś nadzieję ,  że jednak może być lepiej i z tą chorobą da się żyć.




8 komentarzy:

  1. trochę się zmieniłaś w ciągu tych kilku lat, nigdy o tej chorobie wcześniej nie słyszałam, bardzo Ci współczuję bo sama mam kilka nieuleczalnych ale niezbyt poważnych, które utrudniają życie ale nauczyłam sie z nimi funkcjonować. fajnie, że Tobie też się to udało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Choruję na niedoczynność tarczycy od 8 roku życia. Obecnie łykam Euthyrox 100. Lek nie wpływa na moje życie i nie czuje jego działania. Kiedyś nawet sama go ostawiłam, nie brałam latami, potem sama sobie dawki ustalałam :D. Teraz o to dbam, ciąża to na mnie wymusiła :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. witaj... sama choruję na tą chorobę i wiem z czym się zmagasz... ja miałam postawion diagnozę ponad 10 lat temu.... bardzo ciekawy post i wiele rzeczy dopiero sie od Ciebie dowiedziałam :) niestety z kawy z kofeiną i nie zrezygnuję - bez niej po prostu nie funkcjonuję... pozdrawiam Ciebie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. mega podziwiam, nie wiedzialam ze jestes chora ;o :) Zmienilas sie bardzo, wedlug mnie duuzy plus :)

    Wiolka-blog KLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też mam Hashimoto. Też ustalam sobie samam dawkę leku w zależności od samopoczucia i wyników badań. Oczywiście za zgodą lekarza. Mnie dieta bezglutenowa nie pomogła, więc ją porzuciłam. Nasilała nawet zaparcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio znów mam Hashimotowy kryzys ;/

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy pracę swoją i cudzą, czytajmy !
Komentarze nie związane z artykułem nie będą publikowane.